Czy w horror house jest bardzo strasznie?

Temat Horror House pojawił się już raz na naszym blogu. Chcielibyśmy jednak go odświeżyć, ponieważ od niedawna straszy już nie tylko na Starówce. Drugi Horror House pojawił się również na Nowym Świecie. I z wielkim przerażeniem myślimy o kolejnym wspólnym wyjściu …

Ale najpierw wrażenia z pierwszej (czyli drugiej) wizyty!

Do Horror House wybraliśmy się dwiema drużynami. Pierwsza liczyła maksymalną liczbę 6 osób. W drugiej grupie znalazły się tylko 3 osoby, które nie wspominają tych odwiedzin zbyt dobrze … Aby zobrazować Wam poziom strachu, należy nadmienić, że niejaka Karolina zrezygnowała jeszcze przed wejściem i od tamtej pory słuch po niej zaginął …

Na pierwszy ogień poszła grupa 6 osobowa, której miałem przyjemność być członkiem. Zachowując parytety liczyła równą liczbę przedstawicieli każdej płci. Ze względu na liczność mogliśmy zabrać ze sobą jedną lub dwie latarki. Spękaliśmy i zabraliśmy maksymalną ilość. Jeśli chodzi o sam Horror House i emocje, które wywołuje to pojawiają się one zaraz po wejściu a później są potęgowane głównie przez ciemność (nawet dwie latarki to mało) oraz przez nagłe, gwałtowne zmiany akcji, które mogą przyprawić o zawał serca. 15 minutowa przygoda potrafi wyzwolić najgorsze instynkty, powodując np. że mimo stanowczego zakazu pokonujemy pomieszczenie w trzech skokach, zostawiając całą grupę daleko z tyłu. Emocje są. I to duże emocje. Były momenty gdy nie było słychać nic oprócz naszych szybkich oddechów. Były nawet pomysły o przerwaniu zabawy. Na szczęście dotrwaliśmy do końca. Po wejściu w ostatnie drzwi, pokłady adrenaliny uwalniały się jeszcze przez jakiś czas. A jedyna myśl jaka przychodziła do głowy to „Dlaczego tak krótko?! Ja chcę jeszcze raz”. Horror House bez wątpliwości umieszczam w dziale Extreme. A taki odważny byłem …

Było świetnie. Świetnie i strasznie. Polecam śmiało każdemu bo to jedno z najlepiej wydanych 20 złotych.

To jak, piszecie się na wspólne wyjście?